| Recenzje | Szukaj | Dodaj wpis |
Spice and Wolf Czas trwania: 12x24minIlość: 12 Gatunek: przygoda, romans, fantastyka Rok wydania: 2008 Tytuły alternatywne: 狼と香辛料, Ookami to Koushinryou Gdy tylko usłyszałem o Spice and Wolf zastanowiło mnie, co może być ciekawego w serii o wędrownym, średniowiecznym kupcu. Zaciekawiony ściągnąłem serię i zostawiłem ją sobie na „kiedyś tam”. Niespodziewanie (niczym Hiszpańska Inkwizycja) zaatakowały mnie problemy z Internetem. Postanowiłem więc, że zobaczę co to ten cały Spice and Wolf, który ludzie tak chwalą. Szybko przekonałem się, że to jedna z ciekawszych serii jakie oglądałem.
Akcja anime toczy się w średniowiecznej Europie. Głównym bohaterem jest młody, wędrowny kupiec, Lawrence Craft. Poznajemy go, gdy gości w małej, rolniczej wiosce, w której wciąż żywe są opowieści o wilczej bogini obdarowującej mieszkańców bogatymi plonami. Wieczorem odkrywa on w swoim wozie pasażerkę na gapę. Jest nią dziewczyna z wilczymi uszami i długim ogonem. Okazuje się, że ta niewiasta o imieniu Horo jest inkarnacją wilczego bóstwa. Tłumaczy Lawrence’owi, że rolnicy już nie potrzebują pomocy, a jej marzeniem jest powrót na północ. Kupiec zgadza się pomóc Horo, co rozpoczyna ich wspólną podróż pełną spotkań z innymi kupcami, transakcji handlowych i przygód wszelkiej maści.
To właśnie wokół handlu toczy się główny wątek Spice and Wolf. Dość nieźle zostały przedstawione negocjacje między kupcami, w których ukazane zostało kilka sposobów oddziaływania na kupującego: od (nie zawsze słusznego) chwalenia towaru, przez wykorzystywanie prostych sztuczek psychologicznych, aż po szantaż. Ważna w tej serii jest także rola waluty – to wokół manipulacji jej wartością dzieje się część akcji anime.
Od strony graficznej Spice and Wolf przedstawia się dobrze. Kreska wygląda schludnie. Podobały mi się przede wszystkim tła, głównie w miastach. Postacie także prezentują się całkiem nieźle, ale jedynie z bliska. Z nieco dalszej odległości nie są widoczne żadne szczegóły, czasem nawet nie widać elementów twarzy (!). Kolejnym poważniejszym mankamentem, który rzucił mi się w oczy, to widoczna zdecydowana odrębność między elementami poruszającymi się (ludzie, zwierzęta, wozy, sprzęty) a dalszym planem. Po prostu tło jest wykonane w zupełnie innym stylu niż reszta, którą oddzielono grubą kreską.
Dźwięk również stoi na wysokim poziomie. Opening jest bardzo przyjemny i wpada w ucho. Ending już mniej przypadł mi do gustu, chociaż „chodził” za mną przez kilka następnych dni. Muzyka w tle nie jest nachalna i świetnie tworzy napięcie oraz klimat. Odgłosy brzmią dobrze, jedynie „klaśnięcie” dłoni brzmi jak dla mnie dość nienaturalnie. Głosom bohaterów nie mam nic do zarzucenia, do ich nagrania zostali wynajęci profesjonalni i znani seiyuu.
Spice and Wolf mogę polecić osobom, które wymagają od anime trochę więcej od prostej i odmóżdżającej rozrywki. Jeśli kogoś interesuje handel, zwłaszcza w dawnych czasach, powinna to być dla niego pozycja obowiązkowa. Reszta osób także powinna być zadowolona, wątki ekonomiczne zostały ukazane w przystępny sposób i zrozumienie ich nie jest bardzo trudne. Do tego należy dodać wątek fantastyczny i trochę romansu.
Seria dostaje ode mnie 9/10, -1 za kreskę postaci, reszta jest właściwie bez zarzutu.
PS: To mój pierwszy wytwór w postaci recenzji, proszę wypisać wszystkie zastrzeżenia w komentarzach, bym wiedział co zmienić na przyszłość. Z góry dziękuję. Muzyka: Yoshino Yuuji Studio: IMAGIN Reżyser: Takahashi Takeo Recenzje napisał/a: Roset |
| Dodano: 27.1.2010 Odsłon: 410 | |
| Powered by Sigsiu.NET | ![]() |