| Recenzje | Szukaj | Dodaj wpis |
Pandora Hearts Czas trwania: 25 x 24minTyp: Seria TV Ilość: 25 Gatunek: nadprzyrodzone, dramat, fantasy, przygodowe Rok wydania: 2009 Tytuły alternatywne: パンドラハーツ Autor: Jun Mochizuki Czy świetna fabuła na podstawie genialnej mangi, ubrana w średnią oprawę video ale za to w doskonałą muzykę, zagwarantuje nam pojawienie się hitu. Czy pomysł skazany na sukces może okazać się porażką na miarę ostatnich wyborów prezydenckich? Autorzy Pandora Hearts pokazują w 22 odcinkach jak piękny lukrowany torcik za sprawą kilku marketingowych chwytów, zmienia się w ostatnich trzech odcinkach w... produkt kiepskiej przemiany materii, nadający się jedynie do spuszczenia w sedesie.
Głównym bohaterem Pandora Hearts, jest Oz Vessalius - piętnastoletni przedstawiciel jednego z pięciu wpływowych, szlacheckich rodów. Młodego Vessaliusa wraz z jego młodszą siostrą i służącym Gilem poznajemy podczas przygotowań do ważnej uroczystości, jaką jest uzyskanie statusu pełnoletniości. Godziny pozostałe do ceremonii spędzają oni na zabawie podczas, której Oz wiedziony tajemniczą melodią, odnajduje stary nagrobek i zawieszony na nim kieszonkowy zegarek. Po dotknięciu zegarka będącego jednocześnie pozytywką, Oz przenosi się do alternatywnej rzeczywistości. Z ogarniającej go ciemności wyłania się postać dziewczyny, która wydaje się go dobrze znać. Ślicznotka nie ma jednak zamiaru się z nim zaprzyjaźnić. Mordercze zamiary nowo poznanej młodej damy przerywa Gil, wyrywając Vessaliusa z transu. Oz jeszcze się nie spodziewa, że to dopiero początek dziwnych wydarzeń w jego życiu, będących następstwem pewnej tragedii z przed niemal stu lat. Kilka godzin od dziwnego spotkania, rozpoczyna się uroczystość, którą przerwie pojawienie się zamaskowanych osobników. Oznajmiają oni młodemu bohaterowi, że przybyli go wtrącić do otchłani za grzech którego się dopuścił. Wyjaśniają również iż tym grzechem jest samo to, że się urodził. Późniejsze zdarzenia doprowadzą do kolejnego (a może pierwszego?) spotkania tajemniczej dziewczyny która tym razem nie chce już Oza udusić. Ślicznotka o paskudnym charakterku przedstawia się jako Alice - ludzkie wcielenie jednego z silniejszych demonów w otchłani, B-Rabbit'a. Od zawarcia kontraktu miedzy tą dwójką, zaczyna się fascynująca historia powoli odkrywająca kolejne sekrety i przyczyny zdarzenia nazwanego "Tragedią w Sablier".
Co łączy Alice i świadomość otchłani? Jaką role odegrał w tym wszystkim Gil? Kto lub co stoi za tragedią w Sablier? Jakie były motywy tej zbrodni? Czy historia może się powtórzyć? A najważniejsze co z tym wszystkim ma wspólnego Oz Vessalius? To jedynie kilka z bardzo wielu wątków pojawiających się w Pandora Hearts. Niestety w anime przyjdzie nam poznać tylko niektóre odpowiedzi na zadane pytania.
Fabuła anime stoi na bardzo wysokim poziomie. Wielowątkowość i co najważniejsze powiązanie wszystkich aspektów fabularnych (również tych z retrospekcji) w logiczny związek przyczynowo-skutkowy, musiało być nie lada wyzwaniem dla autorów Pandora Hearts. Widoczne nawiązania do Alicji w Krainie Czarów Charlesa L. Dodgsona (Lewis Caroll) mocno wpływają na klimat serii. Całość wyszła wyjątkowo ciekawie i wciąga w swój świat niczym narkotyk. Mnogość postaci i ich niesztampowość może przyprawić o zawrót głowy. Główny bohater wydaje się być beztroskim dzieciakiem lecz pod maską naiwności kryje się przebiegły i inteligentny jak na swój wiek młodzieniec. Gil jest zapatrzonym w swojego pana sługą, lojalnością przewyższającym nawet gwardie papieską, lecz mimo to skrywa tajemnice na temat swojej tragicznej przeszłości. Break to dość tajemnicza postać, którą ciężko sklasyfikować jako jednoznacznie dobrą bądź do szpiku kości złą jednak często prowokuje ogromną ilość humorystycznych scen (impreza suto zakrapiana alkoholem, podczas której opija niemal wszystkich jest po prostu boska :D ) . Sharon gra władczą i sadystyczną szlachciankę zdobywającą wszystko urokiem i stanowczością lecz w głębi serca jest wrażliwą i zagubioną osóbką. Wymienione postacie to tylko mały procent ze wszystkich którzy przewiną się na ekranie a każda z osób ma swoją niepowtarzalną historie i wyrazisty charakter . Jedynym wyjątkiem jest Alice, która od początku ani razu nie wyszła poza sztampowy stereotyp tsundere - jest po prostu nijaka w porównaniu do pozostałych (na szczęście mina z jaką obserwuję z kąta przebieg niektórych ważniejszych wydarzeń, daje nadzieje, że mogę się w tej kwestii mylić).
Graficznie jak na rok 2009, Pandora Hearts stoi średnio. Kreska jest dokładna i... i w zasadzie nic poza tym. Projekty postaci i ich cieniowania są proste ale ładne (można by tu użyć określenia - klasyczne). Niestety znacznie gorzej przedstawia się drugi plan, który w większości wypadków wygląda jakby się komuś plakatówki rozlały... Tła są kolorowe ale za to bardzo niechlujne a co za tym idzie - po prostu brzydkie. Styl graficzny stosowany przez całą serie przypominał mi nieco pierwsze odcinki Bleacha (zwłaszcza charakterystyczne "kreskowe" cienie w niektórych scenach mocno stawiających na kontrast kolorystyczny). Nie jestem może przeciwnikiem takiego rozwiązania jednak w stosunku do wspomnianego Bleach'a, efekt końcowy w Pandora Hearts wygląda znacznie gorzej. Animacja jest dosyć płynna i w większości wypadków nie mam się czego przyczepić aczkolwiek odniosłem wrażenie, że B-Rabbit podczas walki porusza się dość "klockowato" (pomijam iż każdy jego ruch jest zaprzeczeniem podstaw anatomii).
Muzyka to poza fabułą i postaciami najlepsza część anime. Kompozycją soundtracku zajęła się nie byle kto, bo sama Kajiura Yuki. Dla każdego kto spotkał się z jej wcześniejszymi hitami, nazwisko samo w sobie powinno być rekomendacją. Tym, którzy nadal nie wiedzą o kogo chodzi przytoczę jedynie, iż Kajiura Yuki odpowiada za ścieżkę dźwiękową do takich anime jak: Tsubasa Reservior Chronicle, Noir, Erementar Gerad, Mai-HiME i Aquarian Age. Jej niepowtarzalny styl tchnął w animacje życie podnosząc atmosferę każdej sceny i idealnie wpasowując się w to co widzimy na ekranie. Chciało by się dodać - jak zwykle.
Niestety... Cały czar Pandora Hearts znika mniej więcej w 22 odcinku kiedy to twórcy postanawiają zerwać z oryginalną fabuła i serwują nam historie absolutnie odmienną od tej przedstawionej w mandze. A co otrzymujemy w zamian historii z mangi i zapowiedzi kolejnego sezonu? Otóż... Otrzymujemy parszywego, niespójnego gniota, zupełnie nie trzymającego poziomu wcześniejszych odcinków. Odnoszę wrażenie jakby pod koniec sezonu, za Pandore wzięli się zupełnie inni ludzie. Nie dość, że zakończenie jest istnie kretyńskie, to dodatkowo absolutnie nie daje szans na kontynuacje oryginalnej fabuły w postaci drugiego sezonu. Z jednej strony szkoda, bo kolejny sezon na podstawie tak doskonałej mangi miałby spore szanse stać się hitem. Z drugiej jednak strony nachodzi mnie obawa, że po raz kolejny studio XEBEC mogłoby wtrącić coś od siebie lub nie daj boże całkowicie namieszać w fabule.
Szczerze polecam mange, na postawie której opiera się anime. Sam serial polecam każdemu, kto nie szuka animacji z super oprawą video lecz ambitną fabuła i genialną podniosłą muzyką. Do 22 odcinka moja ocena to 9/10. Ostatnie trzy odcinki oceniam na 1/10 ponieważ nie a w nich absolutnie nic, co by mnie w jakikolwiek sposób zmusiło do ponownego ich obejrzenia. Całościowa ocena sezonu to w tym wypadku to 8/10. Miłego oglądania :D Scenariusz: Mayori Sekijima Projekt: Chizuru Kobayashi, Shinichi Yamaoka Muzyka: Yuki Kajiura Studio: XEBEC Reżyser: Takao Kato Recenzje napisał/a: HeadshotDeluxe |
| Dodano: 16.1.2010 Odsłon: 471 | |
| Powered by Sigsiu.NET | ![]() |