Jesteś tutaj:HomeRecenzje Bakemonogatari

Animan

Loża Vipów

Cycolinka, Animek, Freyja, Villdeo, TAKEO, MMka, popo, Krasnal

Chcesz wiedzieć jak tu się dostać ? Zajrzyj tutaj klik
Recenzje

Bakemonogatari


BakemonogatariUlica: 15 x 23min
Email: Seria TV
Kod Pocztowy: 15
Miasto: kryminał, thriller, nadprzyrodzone
Powiat: 2009
Wojew??dztwo: Ghostory, 化物語
Autor: NisiOisin

Na Bakemonogatari natknąłem sie w sumie całkiem przypadkiem (jak na 99% anime, które do tej pory oglądałem). Było to kilka miesięcy temu... Akurat kończyłem oglądać pierwszy sezon Asura Cryin' gdy moja intuicja podpowiedziała mi by kliknąć niepozorny link do trailera. Mimo iż po ostatniej obejrzanej pozycji byłem w nastroju na mecha, szybko podłapałem tajemniczy klimat intrygującego i miejscami brutalnego filmiku. Pierwszy odcinek znalazłem dość  szybko i równie szybko odpaliłem. Następstwem tego nierozważnego czynu była moja kilkugodzinna nieobecność dla świata zewnętrznego, a ze zwykle przytulnego pokoju (teraz całkowicie zaciemnionego) wydobywał się od czasu do czasu mięsisty odgłos łamanej kości....

 

Historia w Bakemonogatari oparta jest o Japoński cykl nowel napisanych przez Ishin Nishio. Opowiada ona o Kyomi Araragim uczniu trzeciej klasy liceum. Fabuła rozpoczyna się od dziwnego zdarzenia, mającego miejsce na schodach w liceum, do którego uczęszcza nasz bohater. "Bohater" w pełnym tego słowa znaczeniu ponieważ Araragi bez wahania skacze na pomoc przypadkowej dziewczynie, spadającej ze schodów. Przy okazji stwierdza zadziwiającą rzecz , Hitagi Senjougahara (bo tak nazywa się owa śliczność) nic nie waży. Okazuje się, że młoda dama miała pecha wypowiedzieć pewne życzenie w obecności "kraba". Czym jest ów "krab" i jakie życzenie miała Senjougahara? Po odpowiedź odsyłam do anime ale jak łatwo się domyślić Kyomi postanawia pomóc nieszczęśliwej, co o dziwo kończy się dla niego dość bolesnym spotkaniem ze spinaczem biurowym. Ale nasz licealista nie jest zwykłym chłopaczkiem z ulicy lecz superhero z umiejętnością szybkiej samo regeneracji każdej części swojego ciała. Umiejętność tą nabył po tym jak zaatakowała go wampirzyca.  Bakemonogatari wydawać by się mogło kolejnym sztampowym tytułem. Mamy tu głównego bohatera - "miłościwego samarytanina" ratującego wszystkich i wszystko. Od psa koleżanki, kuzyna, teścia, brata byłej sprzedawczyni z pobliskiego marketu po krowi placek na łące... A wszystko to z narażeniem życia (i rzyci) w imię miłości, sprawiedliwości i na potęgę posępnego czerepu... Pojawiający się wokół bohatera wianuszek dziewczątek jest typowym przekrojem po wszystkich stereotypach i skrajnościach występujących w mandze i anime. Mamy tsundere, loli, nieśmiałą koleżankę z wielkim biustem, zakochaną gimnazjalistkę i znęcającą się psychicznie nad bohaterem lesbijkę (rozmowa o bieliźnie mnie zabiła :D ). I niewątpliwie gdyby to było wszystko co ta produkcja ma do zaoferowania to ocena oscylowałaby mniej więcej w granicach 3/10. Więc czemu jeszcze nie kończę? Nie kończę ponieważ Bakemonogatari ma coś czego nie posiada 70% nowych produkcji z kraju kwitnącej wiśni a mianowicie - KLIMAT!!! Niesamowicie przytłaczający ciężki klimat, który nie odparcie nasuwał mi skojarzenia z Kara no Kyoukai. Pomimo iż anime wydaje się być lekkie i humorystyczne, pomoc której udziela swoim owieczkom Araragi niesie zwykle za sobą wiadra mroku skrywającego okoliczności, które doprowadziły do problemów każdej z dziewcząt. Napięcie nie jest budowane poprzez kolejne mroczne sceny lecz przez same tła po których poruszają się postacie i prowadzone dialogi. Ten niesamowity klimat każdego odcinka stanowi podstawę, dla której to anime jest tak wciągające. Dodatkowo mimo iż poznajemy dokładnie każdą z pokrzywdzonych, tak o samym głównym bohaterze jak i o zajadającej się pączkami wampirzycy, która go zaatakowała, dowiadujemy się niewiele (a nawet skandalicznie mało). Podobnie jest z mentorem i nauczycielem Araragiego. Mimo iż Meme Oshino pojawia sie na ekranie bardzo często, jego pochodzenie i przeszłość pozostają nieznane. Odnieść można wrażenie, że w tle toczy się jeszcze jedna historia którą dopiero przyjdzie nam poznać. Osobiście żywię spore nadzieje, że twórcy uraczą nas jakimś świetnym zwrotem akcji, który przeniesie fabułę na inny tor.

 

Bakemonogatari jest kolejnym anime eksperymentującym z oprawą video. Projekty postaci i tła oparto o zasadę bardzo silnego kontrastu pomiędzy miejscami ciemnymi i jasnymi (widoczne jest to przede wszystkim na postaciach)oraz grubą linie konturową. Sama kreska jest wręcz pedantyczne dokładna a animacja niesamowicie płynna (pierwsze anime od czasu Suzumiya Haruhi S1 z tak płynną animacją). Tła to w zasadzie osobna kategoria ponieważ to właśnie one w głównej mierze przyczyniają się do budowy klimatu. Większość jest ładnie renderowana komputerowo i sprawia naprawdę miłe wrażenie. Tła mające uspokoić widza i wprowadzić w sielankowy nastrój chwili są pełne ciepłych kolorów (za przykład może tu posłużyć wnętrze pokoju Senjougahary) z kolei tła budujące napięcie są szare, ponure i wyludnione. Jednym z zabiegów podnoszących wrażenie tajemniczości jest całkowite opustoszenie wielkiego miasta przez twórców i mam tu na myśli nie tylko ludzi ale ogółem wszelkie formy życia łącznie z glonami i bakteriami :P. Tak naprawdę poza bohaterami i sporadycznie pojawiającymi się autami, nie ma tu żywej duszy...

 

Muzykę mogę podzielić na dwie kategorie. Do pierwszej zaliczę wszystkie kawałki pojawiające się w anime natomiast druga kategoria to budujące napięcie, charakterystyczne działające na podświadomość dźwięki w tle. Jeżeli chodzi  o samą muzykę nie mam tu nic do zarzucenia jest znośna i nie dominuje podczas scen lecz ładnie się z nimi komponuje (najlepsze są motywy gitarowe pojawiające się podczas sporadycznych walk). Jeżeli chodzi o dźwięki mające budować atmosferę, tu mamy istny majstersztyk.  Spokojny ambient jest niesamowicie podkreślony i często wychodzi na pierwszy plan przed bohaterów. To właśnie dzięki niemu postacie nie muszą wcale mówić by większość widzów się spociła podczas oglądania.

 

No ale żeby Bakemonogatari nie otrzymało 9/10 trzeba by się czegoś przyczepić. Największą bolączką serialu jest niestety to iż po kilku pierwszych odcinkach klimat powoli słabnie a spocony widz zaczyna stygnąć... Tak, niestety anime zaczyna nam coraz bardziej przypominać haremową komedyjkę romantyczną w którą wpleciono wątki świetnego thrillera. Na szczęście ta tendencja w ostatnich odcinkach zaczyna się zmieniać i kolejny zalążek klimatu zaczyna się przedzierać przez warstwę fanservice'u.

 

Ocena końcowa to w pełni zasłużone 8/10 a autorom życzymy równie pomyślnego rozwiązania wątku "kocicy" co sprawy "małpy" ;]


Strona Internetowa: Fuyashi Tou
Osoba Kontaktowa: Akio Watanabe, VOfan
Telefon: Satoru Kousaki
Fax: SHAFT
Hotline: Akiyuki Shinbou, Tatsuya Oishi
Recenzje napisał/a: HeadshotDeluxe

Screeny

Dodano: 18.1.2010  Odsłon: 669

Dodaj Komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Powered by Sigsiu.NETRSS Feeds

Czas na reklame